(13.12.2015r , niedziela- 11 dni do świąt)

Niedziela w moim wykonaniu zazwyczaj jest baaardzo leniwa :D Oczywiście muszę się uczyć na poniedziałek, ale mimo wszystko nawet sobota nie jest tak leniwa :)
Podobnie było w dzisiaj. Spałam do godziny dziesiątej, odsypiać wczorajszą imprezę i cały przeszły tydzień. Wstałam i podeszłam do kalendarza (nie mówiłam Wam jeszcze, ale mam kalendarz adwentowy :) dostałam go od mojego kuzyna jeszcze w listopadzie. Nie ma on czekoladek, nie ma on rzadnych ciekawych rzeczy ponieważ jest ręcznie wykonany :) ) i skreśliłam kolejny dzień. Nie pamiętam kiedy ostatnio tak bardzo czekałam na święta. Na tą pierwszą gwiazdkę na niebie, na wspólne dzielenie się opłatkiem, na pasterkę o północy. Już na prawdę nie mogę się doczekać! W każdym razie musiałam na 11:00 wyzbierać się do kościoła na mszę.
Po mszy pojechaliśmy oglądnąć końcówkę meczu mojego brata (koszykówka :) )

image

I tak spędziłam około godzinę :) ale wynik 132:29 nie zdarza się często. Ogólnie to pasja mojego brata i uwielbia grać. Treningi ma cztery razy w tygodniu. Miło patrzeć, że sprawia mu to radość :)
Po meczu pojechaliśmy na cotygodniowy obiad u babci. Oczywiście musiałam nacieszyć aię moim małym kuzynem, który jak mnie widzi to nie odstępuje prawie na krok. Taki mały brzdąc   Około 15:00 wróciliśmy do domu. I od tej pory siedziałam na łóżku i uczyłam się matematyki (ehhh… Profil matematyczny wymaga). Dopiero mama przyszła i rzuciła hasło „Ubieraj się!”. Nie wiedziałam o co chodzi :D okazało się, że mama zabrała nas do KFC na kolację :) Taki niedzielny czas z rodzinką :)
Po powrocie do domu znów wróciłam do książek…
(W końcu poszłam spać ale wierzcie na słowo, że było późno :D )

Ściskam,
Niezapominajka